You are currently browsing the monthly archive for październik 2007.

zdarzają się czasem dobre rzeczy… i mimo że włoch musiał mi naprawiać komputer bo zgłupiał…. i zrobił to na wyczucie… po obrazkach… wiwat Angelo!!! to zdarzyło się dziś coś niespodziewanego… pod prysznicem wyrosła mi roślinka… niesamowite jakie nowe doświadczenia przynosi mieszkanie w pojedynkę:P

wiele czasu minęło od ostatniego wpisu… w międzyczasie byłam jedną nogą w morzu północnym a drugą w bałtyku… czyli na samej północy Danii… spędziłam fajne urodziny k. w kopenhadze… i zakochałam się… za zabój… na zawsze… w szwecji i w sztokholmie skąd właśnie wróciliśmy… bardzo.. ale to bardzo nie chciałam wracać… nasz “continental” oraz Rygerfjord były bajeczne… miasto bajeczne… wszystko bajeczne… dania jest brzydka… kopenhaga paskudna.. chce do sztokholmu…

wczoraj uczciliśmy z k. powrót ze szwecji wizytą w christianii… po której k. stwierdził, że jest czerwono-różowym cukierkiem…. nie w folijce, ale na rączce, poskręcanym, o smaku pasty do zębów… dlaczego trawka tak na mnie nie działa?!