nie byłam tu miliony tygodni… z braku czasu…

co sie działo…. najwspanialsza impreza urodzinowa w moim życiu….

szwajcaria…. francja… tata w aarhus… parę razy kopenhaga…

mijają mi najwaspanialsze chiwle mojego życia…

obecnie rozpycham się łokciami na facebooku:)

i jakoś niedługo wracam do polski na święta… i juz jakoś strasznie niedługo kończy się ta wspaniała przygoda… rozstanie z tymi wszystkimi ludzmi, z którymi tu żyję będzie jedną z tragiczniejszych chwil w moim życiu… nawet nie chce o tym myśleć…