You are currently browsing the monthly archive for marzec 2008.

so coooooooooooooooooool….

już marzec… niedługo do domu… i kto by pomyślał że moje życie aż tak się zmieni? ale to się chyba nazywa usamodzielnianie… na szczęście:) tak jestem zalatana że czasem nie wiem jak się nazywam… ale czuję się tu coraz lepiej… w końcu udało mi się pokłócić w banku (rzecz mało możliwa w bankach i urzędach w Danii gdzie wszyscy są do usrania spokojni i mili). w końcu dostałam pierwszą rozsądną wypłatę. w końcu mogę wybrać kolor szafek w kuchni i będę żyć na ciemnej podłodze (żyję z bardzo ugodową osobą:) ) w końcu zaczęłam robić coś sensownego… szkoda że odwiedziłam Kopenhagę gdy jest już tak pusta i szara… ale większość czasu spędziłam w budynku eea, co można uznać za sukces… chyba… i kocham mój pokoik, szczególnie po spędzeniu weekendu na kanapie w holu.. bo uprzejmie zatrzasnęłam klucze…

nowe doświadczenie w DK to lekarze – przystojniejsi, ale czekać na wizytę i błagać o nią trzeba tak samo jak w Polsce… szczególna paranoja jak się zchodzi w poczekalni z bólu…

już się doczekać nie mogę warszawy… i nouvelle vogue:)